Codziennie 10 nowych wyselekcjonowanych past!

REKLAMA:
loading...

Anon i kot cz. I

Dodany 26 kwietnia 2016 15:06:07 przez Przerywacz
Tagi: anon, kot
Posiadam. Wróć. Moja żona posiada kota, rasy kotka, rasy czarnej, rasy ze schroniska, rasy małe kocię. Guzik by mnie to obchodziło gdyby nie fakt, że jest małe, że chodzi to to bez przerwy za mną i trzeszczy - a to na ręce, a to żreć, a to trzeszczy dla samego trzeszczenia, zupełnie jak jej pani. Generalnie pogłaskać mogę, kopnąć jakąś rzecz, która leży na ziemi żeby kot za nią biegał też, niech chowa się zdrowo do czasu, aż raz zapomnę zamknąć terrarium i zajmie się nim mój wąż, reszta to nie mój problem. Ale do czasu. Staje się to moim problemem gdy moja współmałżonka udaje się w celach służbowych gdzieś tam na ileś tam. I spada na mnie karmienie, wyprowadzanie i sprzątanie po tym całym tałatajstwie. Jako że to zawsze lekko olewam i robię wszystko w ostatni dzień przed powrotem małżonki nie nastręcza mi to wiele problemów.

Kot jest od niedawna i od niedawna jest nowy zwyczaj - niezamykania łazienki, gdyż w niej znajduje się urządzenie zwane potocznie kuwetą, do którego kot robi to samo co ja w toalecie, czyli wchodzi i może spokojnie pomyśleć. Mnie jednak uczono całe życie zamykać te cholerne drzwi do łazienki za sobą, więc stale żona mi trzeszczała, że kot tam nie może wejść i „myśleć”. Ja jestem stary i się nie nauczę, poza tym mieszkam tu dłużej niż ten kot, sam dom stawiałem, moje drzwi, mój kibel, wypierdalać więc. I postawiłem na swoim. Od jakiegoś czasu kot chodzi do toalety razem ze mną. Jak nie ma małżonki to musi zazwyczaj czyhać na mnie albo miauczeć coby przypomnieć, że trzeba mu łazienkę otworzyć, bo jak jest żona to ona ma już w biosie zaprogramowane - ja wychodzę i zamykam, ona idzie i otwiera, żeby kot mógł wejść - taka technologia po prostu. Czasem kot skacze na klamkę, ale ma jeszcze zbyt małą wyporność i zwisa na niej bezradnie. Jednak jak moja żona będzie nadal go tak karmić- to w szybkim tempie będzie za każdym razem klamkę upierdalał - a wtedy wiadomo - wąż.

Dobrze więc, uporządkuję: żona - delegacja, ja - praca. Wracam, wchodzę do domu, kot przy drzwiach do łazienki skwierczy, bo jak wychodziłem to zamknąłem za sobą. Ok, kotku mnie się też chce. Idziemy razem - ja toaletka, okienko uchylam, papierosik (bo żona będzie za trzy dni - więc spokojnie wywietrzę) kotek swoje, ja przez okienko spoglądam, jest cudnie. Kotek wskakuje na kaloryfer, na parapecik i patrzymy razem przez okno. No cudnie. Kot skończył dawno, ja teraz, pet do muszli, spuszczam wodę, a ten mały skurwiel jak nie śmignie i sru za tym petem z tego parapetu i do kibla. Zakręciło nim dwa razy i kota nie ma. Nawet nie zdążył miauknąć. No ja pierdolę. Nie ni chja to niemożliwe jest. Przecież nawet taki mały kot jest kuwa za duży, żeby przejść tym syfonem. Ale słyszę tylko pizdut - oż kuwa, no to nie mogło mi się zdawać - coś ciężkiego poszło w pion. Kuwa, wszyscy święci w trójcy jedyny Boże, ukazali mi się przed oczami. Kot ku*wa popłynął wprost w odmęty prawego dopływu królowej polskich rzek.

Lecę kuwa na dół do piwnicy, choć może powinienem od razu do schroniska, zanim wróci moja żona - nie ma wafla, znajdę jakiegoś małego czarnego skurwiela z białą krawatką, nie było jej kilka dni, może się nie połapie. Ale chj, najpierw do piwnicy - zbiegam po schodach, słucham - coś drapie w rurze, pion, kawałek płaskiej rury - miauczy - jest, kuwa, żyje i nie poleciał do sieci miejskiej. Nawet jak teraz zdechnie to chj, przynajmniej będę miał jego truchło i powiem, że kojfnął z przyczyn naturalnych albo tylko lekko nienaturalnych, bo przecież mi baba nie uwierzy za ch*ja trefla, że kot sam wpadł do kibla. Ale na razie drapie i żyje.

Znalazłem taki wziernik, gdzie można zaglądnąć do tej rury i wołam. Kici, kici! Ni chja, nie przyjdzie, wołam, wołam, a ten kuwa głąb zamiast przyjść do mnie to kuwa chce iść tam skąd przyszedł, czyli do góry w pion. Ja go wołam, a on do góry drapie. I udrapie, udrapie kilkanaście centymetrów i zjazd w dół. No pojebało i mnie, że tu stoję i jego (kota) Tak przez pół godziny. Prosiłem, wołałem, błagałem, groziłem, wabiłem żarciem i ni chja, uparł się i nic tylko rurą do góry z powrotem do kibla. Za daleko, żeby włożyć rękę, grabie czy cokolwiek. Jedyna metoda - fight fire with fire - ogień zwalczaj ogniem.

Zatkałem tę rurę przy wzierniku deszczułkami, których używam na podpałkę do kominka, żeby kot nie popłynął już nigdzie dalej i z buta na górę do kibla - geberit i woda w dół - bombs gone. I bieg do piwnicy. Po drodze słyszę jak się przewala po rurach - podziałało. Wbiegam do piwnicy i kuwa koniec świata. Nie ma moich deszczułek - no może z jedna, cała prowizoryczna tama poszła w chj i kota też nie słychać już. Ja pierdolę. Ku*wa, gdzie ta rura teraz idzie - coś mi świtnęło, że kanalizacja w ulicy, dom od ulicy ze 30 metrów - może nie wszystko stracone i gdzieś się zwierzak zatrzymał po drodze.
Plus Minus 60( 23 )
zgłoś +fav.
REKLAMA:

Dodaj komentarz:

Zobacz więcej

Wiktoria Wierzbicka Wałbrzych

Cudowna kobieta...POKAŻ CAŁĄ PASTE ˇ
Plus Minus -16( 8 )
+fav.
  Rozwiń komentarze (0)  

jest nas już ponad 3k

Teraz coś o grupce, jest nas już ponad 3tys osób tworzymy naprawdę zaj3bisty kontent, za którym było mi już tęskno, mam zamiar tworzyć go razem z wami, na tyle aktywnie, że zobaczycie mnie tu nie raz, rozpalmy tu zaj3biste ognisko z quality osob w domku w drzewie...POKAŻ CAŁĄ PASTE ˇ
Plus Minus 15( 9 )
+fav.
  Rozwiń komentarze (0)  

Anon i kot cz. I

Posiadam. Wróć. Moja żona posiada kota, rasy kotka, rasy czarnej, rasy ze schroniska, rasy małe kocię. Guzik by mnie to obchodziło gdyby nie fakt, że jest małe, że chodzi to to bez przerwy za mną i trzeszczy - a to na ręce, a to żreć, a to trzeszczy dla samego trzeszczenia, zupełnie jak jej pani. Generalnie pogłaskać mogę, kopnąć jakąś rzecz, która leży na ziemi żeby kot za nią biegał też, niech chowa się zdrowo do czasu, aż raz zapomnę zamknąć terrarium i zajmie się nim mój wąż, reszta to nie mój problem. Ale do czasu. Staje się to moim problemem gdy moja współmałżonka udaje się w celach służbowych gdzieś tam na ileś tam. I spada na mnie karmienie, wyprowadzanie i sprzątanie po tym całym tałatajstwie. Jako że to zawsze lekko olewam i robię wszystko w ostatni dzień przed powrotem małżonki nie nastręcza mi to wiele problemów.

Kot jest od niedawna i od niedawna jest nowy zwyczaj - niezamykania
...POKAŻ CAŁĄ PASTE ˇ
Plus Minus 60( 23 )
+fav.
  Rozwiń komentarze (2)  

Anon i kot cz. II

Biegnę na ulicę, jest studzienka - mam nadzieję, że to od mojego domu. Ni cholery jej nie podniosę. Ciężka jak szlag i nie ma za co chwycić. Powrót do domu i pogrzebacz od kominka, tym może uda się to podważyć. Ni cholery - najpierw ugiąłem, potem złamałem żelastwo. Myśl! Auto stoi na ulicy - mam pas do holowania, może uda się to szarpnąć. Hak, pas, wsteczny - poszło, aż zakurzyło. Po jaką cholerę takie te wieka robią ciężkie. Smród jak cholera, ale złażę tam - ciemno jak w dupie, rura jest, wygląda, że idzie od mojego domu. Latarka. Kuwa, mam w aucie, chjowa, ale może starczy. Włażę po raz drugi- smród mnie już nie zabije - przywykłem po chwili. Zaglądam i jest, oczyska mu się tylko świecą. I znów ta sama bajka. Kici, kici, kici, a ten mały skurczybyk spierdziela w drugą stronę. No ja pierdolę. Szlag mnie trafi. Długo tu nie wysiedzę, jest zimno, śmierdzi, a na dodatek ktoś mi zwali tę pokrywę na łeb i moje problemy
...POKAŻ CAŁĄ PASTE ˇ
Plus Minus 58( 16 )
+fav.
  Rozwiń komentarze (3)  

Jak nie pić na rodzinnych imprezach

>2k16
>kwiecien
>połowa kwietnia
>czyli 1/2 kwietnia
>z matmy i tak chuja rozumiem ale dobra przejdzmy do rzeczy
>15 lvl
>3 gimba
>przed testami
>stresik mejbi taki mały
>no może troszke ale chuj tam cs i lol cie odstresuje hehs
>niby przegryw bo miales przypalowe sytuacje ktorych bylo od chuja ale wygryw bo masz qmpli
>sobota przed testami szykuje sie oossstre melo
>nie piwniczysz tak bardzo wiec dodaje ci to około +10 do wgrywu
>ta impra to rocznica slubu dziadkow ale chuj XD alko jest to impreza tez
>jestes tam najmlodszy
>ale jebac to siadasz kolo swojego ulubionego wujaszka
>ktory zawsze czestuje cie alkoholem xd
>duło nie rozłączne hehe tata juz wie co sie szykuje
>ogolnie to nigdy nie byłes jakos mocno najebany
>do dzisiejszego dnia
>a własciwie wieczoru
>godz 17 idziemy do kosciola
>msza bla bla
>szatanskie modły bla...POKAŻ CAŁĄ PASTE ˇ
Plus Minus -7( 12 )
+fav.
  Rozwiń komentarze (0)  
Do góry
Obecnie mamy 3 użytkowników online. Z czego 0 zalogowanych i 3 gości.
Dodanych dziś: 0, wczoraj: 0, wszystkich: 1658
Administracja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za materiały dodawane przez użytkowników, którzy podczas rejestracji zaakceptowali regulamin serwisu. Jeśli uważasz, że materiał znajdujący się w naszym serwisie łamie prawo, bądź narusza zasady, możesz zgłosić ten fakt to administracji serwisu
Momencik, trwa przetwarzanie danych ... Momencik, trwa przetwarzanie danych